
Od stycznia 2023 roku w polskim e-commerce obowiązują przepisy wdrażające unijną dyrektywę Omnibus. Choć od wejścia w życie regulacji minęło już sporo czasu, praktyka rynkowa pokazuje, że poprawne informowanie o obniżkach cen nadal sprawia przedsiębiorcom trudności. Wzmożone kontrole Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) oraz Inspekcji Handlowej przeniosły się z fazy edukacyjnej w etap sankcji finansowych.
Wokół wymogu prezentowania najniższej ceny z 30 dni przed wprowadzeniem obniżki narosło wiele mitów, a błędy wynikają zarówno z błędnej interpretacji prawa przez działy marketingu, jak i z ograniczeń technicznych silników e-commerce. Poniżej omawiamy ramy prawne, analizujemy 5 najczęstszych potknięć sklepów internetowych i wskazujemy, jak zabezpieczyć swój biznes przed ryzykiem kar.
Zasady komunikowania obniżek wynikają bezpośrednio z:
Zgodnie z art. 4 ust. 2 ustawy o informowaniu o cenach:
„2. W każdym przypadku informowania o obniżeniu ceny towaru lub usługi obok informacji o obniżonej cenie uwidacznia się również informację o najniższej cenie tego towaru lub tej usługi, która obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem obniżki.”
Naruszenie tych przepisów nie jest jedynie uchybieniem formalnym. W zależności od skali problemu, przedsiębiorcy grożą dwa reżimy kar.
Ostatnie głośne postępowania i kary nakładane przez UOKiK (m.in. wobec Zalando, platformy Temu, sieci sklepów odzieżowych czy meblarskich) dowodzą, że regulator skrupulatnie weryfikuje każdy interfejs zakupowy i logikę naliczania promocji.
To zdecydowanie najpoważniejszy błąd, uznawany przez UOKiK za wprowadzanie konsumenta w błąd co do istnienia rzeczywistej korzyści ekonomicznej. Wiele sklepów prezentuje obniżkę w formule:
Gdzie leży błąd? Rabat procentowy (oraz kwotowy) musi odnosić się do najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, a nie do arbitralnie wybranej ceny wyjściowej/katalogowej. W powyższym przykładzie realna obniżka dla klienta wynosi jedynie 10 zł (z 160 zł na 150 zł, czyli ok. 6,25%), a nie 25%.
Stanowisko UOKiK w tej kwestii zostało jednoznacznie potwierdzone przełomowym wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 26 września 2024 r. (sprawa C-330/23 Aldi Einkauf). TSUE potwierdził, że rabat procentowy podawany w ogłoszeniu o obniżce musi być kalkulowany w oparciu o najniższą cenę z ostatnich 30 dni.
Jak unikać tego błędu? Skonfiguruj silnik sklepowy tak, aby badge procentowe (np. -20%) liczyły się automatycznie na podstawie najniższej ceny z ostatnich 30 dni. Jeżeli chcesz pokazać cenę regularną, możesz to zrobić w celach informacyjnych, ale nie wolno sugerować, że stanowi ona punkt odniesienia dla ogłoszonej promocji.
Część sklepów wychodzi z założenia, że wystarczy umieścić wymaganą informację „gdziekolwiek” na stronie produktu. Powszechną praktyką jest stosowanie zabiegów utrudniających jej odczytanie, takich jak:
Zgodnie z wytycznymi UOKiK, informacja o najniższej cenie z 30 dni musi być podana w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz bezpośrednio przy cenie promocyjnej. Jeżeli na listach produktów stosujesz przekreślone ceny lub etykiety rabatowe, informacja o najniższej cenie z 30 dni musi pojawić się już na tym etapie ścieżki zakupowej.
Jak unikać tego błędu? Przeprowadź audyt UX/UI. Najniższa cena z 30 dni musi być widoczna na pierwszy rzut oka, napisana czytelnym krojem i kolorem o odpowiednim kontraście, zlokalizowana w bezpośrednim sąsiedztwie aktualnej ceny sprzedaży.
Często naruszenia nie wynikają ze złej woli marketingu, lecz z wad w oprogramowaniu sklepu (Magento/Adobe Commerce, Shopify, WooCommerce, PrestaShop) lub błędnej synchronizacji z systemami ERP/PIM. Jak wyglądają typowe usterki techniczne?
Jak unikać tego błędu? Przetestuj architekturę bazy danych swojego sklepu pod kątem zapisu cen na poziomie jednostkowym (SKU), a nie modelu produktu. Zleć audyt techniczny logiki modułu Omnibus programistom lub zewnętrznym ekspertom. Zadbaj o to, by każda zmiana ceny transakcyjnej generowała nieedytowalny log z sygnaturą czasową.
Przepisy wymagają jasnego określenia, czym jest prezentowana cena. Sklepy internetowe nagminnie zastępują precyzyjną formułę terminami żargonowymi lub skrótowymi, takimi jak:
Przeciętny konsument nie ma obowiązku wiedzieć, czym jest unijna dyrektywa Omnibus ani co w nomenklaturze handlowej oznacza „cena referencyjna”. Używanie takich etykiet UOKiK traktuje jako zaniechanie wprowadzające w błąd.
Jak unikać tego błędu? Stosuj literalne lub bezpośrednio nawiązujące do ustawy sformułowanie: „Najniższa cena z 30 dni przed obniżką”. Na listach kategorii, gdzie przestrzeń jest ograniczona, dopuszczalny jest czytelny skrót (np. „Najniższa cena z 30 dni: ... zł”), pod warunkiem pełnego rozwinięcia na karcie produktu.
To kardynalny grzech e-commerce, regularnie wyłapywany w decyzjach UOKiK (m.in. w sprawach dotyczących branży wyposażenia wnętrz i retailu). Chodzi o sytuacje, w których produkt jest oznaczony jaskrawą etykietą „PROMOCJA”, „SALE” lub „HIT”, podczas gdy:
Konsument, widząc komunikat wyprzedażowy, zakłada, że kupuje produkt taniej niż w standardowych okolicznościach w ostatnim czasie. W rzeczywistości płaci więcej (lub tyle samo), co w niedawnej przeszłości. Posługiwanie się hasłami sugerującymi promocję w takim scenariuszu jest kwalifikowane jako nieuczciwa praktyka rynkowa.
Jak unikać tego błędu? Musisz wdrożyć automatyczną blokadę w panelu administracyjnym sklepu. Jeżeli wyliczona najniższa cena z ostatnich 30 dni jest niższa bądź równa planowanej cenie sprzedaży, system powinien uniemożliwić oznaczenie oferty jako promocyjnej (zakaz nakładania etykiet „rabat”, przekreślania cen i komunikowania okazji).
Najnowocześniejsze oprogramowanie zawiedzie, jeśli zawiedzie czynnik ludzki. W codziennej praktyce biznesowej promocje konfigurowane są przez merchandiserów, e-commerce managerów i copywriterów pod presją czasu (np. podczas Black Friday, akcji weekendowych czy wyprzedaży sezonowych).
Brak zrozumienia konstrukcji prawnej skutkuje próbami „kreatywnego” omijania przepisów poprzez: niewłaściwe konstruowanie akcji wiązanych (np. „Kup 2 i zgarnij rabat”), które w pewnych warunkach podlegają pod rygor dyrektywy Omnibus, błędne operowanie kodami rabatowymi o charakterze ogólnym i indywidualnym, czy nieświadome wprowadzanie klientów w błąd w mailingach i kampaniach Meta Ads i Google Ads (gdzie również należy zadbać o spójność komunikatu cenowego z regulacjami Omnibus).
Szkolenie wewnętrzne dla działów marketingu, e-commerce i IT powinno stać się elementem stałej polityki compliance każdej firmy handlowej myślącej na poważnie o sprzedaży internetowej. Zespoły muszą rozumieć nie tylko to, jakie pola wypełnić w CMS, ale przede wszystkim dlaczego określona mechanika promocji rodzi ryzyko prawne.
Zapewnienie pełnej zgodności z dyrektywą Omnibus i restrykcyjnymi wytycznymi UOKiK wymaga połączenia wiedzy prawniczej ze zrozumieniem procesów IT oraz UX. Pomagamy przedsiębiorcom budować bezpieczne mechanizmy sprzedaży bez utraty ich marketingowej skuteczności.